Newsletter

/ Blog /

Jak sprawdzić, czy event B2B się opłaca, zanim wydasz budżet

Jak sprawdzić, czy event B2B się opłaca, zanim wydasz budżet

Menedżer B2B liczy próg sensu eventu przed wydaniem budżetu, jeden budżet rozłożony na sprzedaż, relacje, content i markę.

Najgorszy moment na sprawdzanie, czy event B2B miał sens, przychodzi po wszystkim: budżet został wydany, sala wynajęta, ludzie przyjechali, zdjęcia i wideo są gotowe, sprzedaż ma listę kontaktów, marketing ma prezentację podsumowującą, a zarząd pyta: „I co z tego mamy?”

I wtedy zaczyna się problem, bo wielu eventów nie da się uczciwie rozliczyć jedną, wąską metryką.

Dzisiejszego eventu B2B nie da się sprowadzić do tabeli leadów. Hasło „zaprosimy 300 osób i zbierzemy 100 kontaktów” często robi więcej szkody niż pożytku, bo opisuje cały projekt jedną liczbą, która nie pokazuje pełnej wartości wydarzenia.

Event B2B zbiera w jednym miejscu uwagę, rozmowy, relacje i preteksty do kolejnych spotkań. Trzysta osób przez dwa dni to tysiące godzin uwagi właściwych ludzi. To także rekomendacje, materiały, zaufanie i kontakt z marką w warunkach, których nie da się łatwo odtworzyć reklamą ani zimnym follow-upem.

Jeśli tego nie zaplanujesz przed wydarzeniem, po wydarzeniu zostaje próba obrony budżetu jedną liczbą.

Dobry event pracuje jednocześnie na sprzedaż, marketing i zaufanie do firmy. Daje konkretne rozmowy, wzmacnia relacje z obecnymi klientami, zmniejsza ryzyko ich odejścia, pozwala pokazać nowy produkt albo nowy kierunek firmy, zbiera uwagę partnerów i decydentów, a przy okazji tworzy rekomendacje, historie klientów i materiały, których osobna produkcja kosztowałaby dużo pieniędzy.

W B2B przewaga rzadko powstaje jednym wielkim ruchem. Częściej buduje się ją małymi procentami: lepszą rozmową, mocniejszą rekomendacją, bardziej spójnym brandingiem, dobrze przygotowanym follow-upem, większym zaufaniem do zespołu i poczuciem, że firma wie, co robi.

Event jest jednym z niewielu formatów, w których te elementy mogą zadziałać jednocześnie.

Dlatego pytanie nie brzmi tylko: „Ile sprzedaliśmy po evencie?”. Lepsze pytanie brzmi: ile wartości stworzył ten jeden budżet i w ilu miejscach ta wartość będzie jeszcze pracować?

Event B2B opłaca się wtedy, gdy jeden budżet pracuje w kilku obszarach naraz. Jeśli patrzysz wyłącznie na bezpośredni wynik sprzedaży, możesz nie docenić połowy wartości, za którą i tak płacisz.

1. Wąski cel nie jest błędem, jeśli wybierasz go świadomie

Nie każdy event musi od razu pracować na sprzedaż, relacje, content, utrzymanie klientów i markę. Czasem jeden prosty cel jest dokładnie tym, czego trzeba.

Mały webinar nastawiony na pozyskanie leadów, kompaktowe stoisko z jasnym celem sprzedażowym, zamknięte spotkanie dla obecnych klientów, premiera produktu dla wybranej grupy albo warsztat dla partnerów mogą mieć jeden prosty cel i to jest w porządku.

Wąski cel jest dobry, gdy wybierasz go świadomie. Jest problemem wtedy, gdy po prostu nie pomyślałeś o reszcie.

I jeszcze jedno: im większy budżet i im więcej osób w sali, tym mniej taki pojedynczy cel wystarcza. Przy większym wydarzeniu rośnie liczba rzeczy, które można zaprojektować przy okazji: rozmowy sprzedażowe, materiały i relacje, które będą pracować po evencie.

Największa strata zaczyna się wtedy, gdy budżet mógł pracować szerzej, ale nikt tego wcześniej nie zaprojektował.

2. Event nie jest jedną tabelą leadów

W wielu firmach event nadal rozlicza się tak, jakby był kampanią leadową: ile osób przyszło, ile formularzy zebraliśmy, ile kontaktów trafiło do CRM. To są potrzebne dane, ale nie wystarczają.

Kłopot zaczyna się wtedy, gdy taka tabela staje się jedynym dowodem wartości. Wtedy event, który zbudował relacje, otworzył rozmowy z partnerami, dał sprzedaży mocne historie klientów i zebrał właściwych ludzi w jednym miejscu, może wyglądać gorzej niż taki, który wygenerował więcej przypadkowych kontaktów.

Problemem nie jest sam kontakt z eventu, tylko moment, w którym lista kontaktów staje się jedynym dowodem wartości. Event trzeba oceniać szerzej, bo jego efekt nie mieści się w jednej tabeli: część wartości powstaje w rozmowach, część w relacjach, część w materiałach, a część w zaufaniu, które zostaje po wydarzeniu.

Dlatego coraz więcej firm odchodzi od traktowania MQL-i jako głównego dowodu wartości marketingu. Forrester zwraca uwagę, że w tradycyjnym modelu leadowym mniej niż 1 procent leadów zamienia się w zamknięty kontrakt. To dobrze pokazuje, dlaczego sama liczba kontaktów potrafi bardzo źle opisywać realną wartość działań.

3. Nie pytaj po evencie. Ustal próg sensu przed budżetem

Próg sensu to konkretna lista tego, co musi się wydarzyć, żeby event był wart swojej ceny. To nie musi być jedna liczba przychodu. To może być zestaw warunków, które razem pokazują, czy wydarzenie ma sens biznesowy.

Dla jednej firmy takim progiem będzie kilka rozmów z firmami z listy priorytetowych klientów. Dla innej będą to spotkania z obecnymi klientami, których utrata kosztowałaby więcej niż cały event. Dla kolejnej nagranie rekomendacji i historii klientów, które sprzedaż będzie wykorzystywać przez następne miesiące. Jeszcze dla innej wejście na rynek, na którym bez obecności offline trudno zbudować zaufanie.

Próg może wyglądać na przykład tak:

  • rozmowy z firmami, które naprawdę są na liście priorytetowych klientów,
  • spotkania z obecnymi klientami, przy których jest ryzyko odejścia albo szansa na rozwój współpracy,
  • rozmowy partnerskie, które otwierają nowy kanał sprzedaży,
  • jedna albo dwie duże, otwarte szanse sprzedażowe przesunięte do przodu,
  • zestaw materiałów, rekomendacji i historii klientów, które sprzedaż wykorzysta po wydarzeniu,
  • partnerzy lub sponsorzy pokrywający istotną część kosztów,
  • obecność w miejscu, w którym spotykają się klienci, konkurencja i decydenci z branży.


Jeśli nie potrafisz zapisać takiego progu w jednym akapicie, to jeszcze nie jest moment na podpisywanie umów. To jest moment na ustalenie celu.

I to jest dobra wiadomość. Bo lepiej zatrzymać się przed budżetem niż po evencie tłumaczyć, że „było dużo ludzi i fajna energia”, ale nikt nie wie, co z tego wynika.

4. Jeden budżet powinien pracować w kilku miejscach

Event rzadko ma tylko jeden możliwy efekt. Możesz organizować go po to, żeby pokazać nowy produkt, wejść na nowy rynek, zebrać obecnych klientów, przyspieszyć rozmowy sprzedażowe, wzmocnić relacje z partnerami, zbudować widoczność marki, zebrać feedback od rynku albo wygenerować nowe szanse sprzedażowe.

To wszystko mogą być dobre powody. Problem zaczyna się wtedy, gdy cały projekt zostaje zamknięty w jednym celu, a reszta wartości powstaje przypadkiem albo wcale.

Jeśli robisz premierę produktu, nadal możesz zaplanować rozmowy sprzedażowe, materiały do follow-upu i rekomendacje klientów. Jeśli organizujesz event relacyjny, nadal możesz zebrać historie, które później pomogą sprzedaży. Jeśli jedziesz na targi po nowe kontakty, nadal możesz zadbać o obecnych klientów, partnerów i komunikację po wydarzeniu. Jeśli budujesz markę, nadal warto zaplanować, co konkretnie ma po tym evencie zostać: rozmowy, materiały, dowody zaufania, treści albo kolejne spotkania.

Dobry event powinien mieć jeden cel wiodący i kilka świadomie zaprojektowanych wartości dodatkowych. Gdy wszystko jest równie ważne, projekt traci ostrość. Gdy liczy się tylko jeden obszar, zwykle zostawia na stole część wartości.

To jest różnica między chaosem a strategią.

Chaos brzmi tak: „Zróbmy konferencję, przy okazji coś nagramy, może sprzedaż z kimś pogada, sponsorzy też się znajdą”.

Strategia zaczyna się wtedy, gdy przed eventem wiadomo nie tylko, jaki jest główny cel, ale też co ma zostać po wydarzeniu. Kogo chcemy spotkać? Jaką zmianę chcemy pokazać? Czy prezentujemy produkt, nową usługę albo nowy kierunek firmy? Jakie rozmowy chcemy uruchomić? Czy zbieramy rekomendacje klientów? Czy nagrywamy krótkie wypowiedzi do follow-upu? Czy partnerzy wzmacniają wiarygodność wydarzenia? Czy komunikacja opiera się na realnych historiach klientów, a nie tylko na hasłach na ściance?

Ten sam event. Zupełnie inna wartość.

Dlatego przy planowaniu warto zadać kilka pytań:

  • jaki jest główny cel tego wydarzenia,
  • co poza tym celem może jeszcze pracować po evencie,
  • czy pokazujemy produkt, usługę albo zmianę w sposób, który da sprzedaży dobry pretekst do rozmowy,
  • czy możemy zebrać rekomendacje klientów, których nie uzyskalibyśmy tak naturalnie poza eventem,
  • czy komunikacja może opierać się na realnych historiach klientów, a nie na ogólnych hasłach,
  • czy sprzedaż dostanie materiały, kontekst i dobry pretekst do follow-upu,
  • czy partnerzy mogą pokryć część kosztów albo wzmocnić wiarygodność wydarzenia,
  • czy przerwy i networking są zaprojektowane tak, żeby ludzie naprawdę ze sobą rozmawiali,
  • czy uczestnik po evencie ma poczuć, że firma jest poukładana, profesjonalna i warta zaufania,
  • czy po wydarzeniu zostanie coś więcej niż zdjęcia, prezentacja i lista obecności.


Jeśli odpowiedź na większość tych pytań brzmi „nie”, event może nadal się odbyć. Ale będzie trudniej go obronić, bo wykorzystasz tylko część potencjału budżetu.

5. Uwaga i rekomendacje też mają wartość

Wartość contentu z eventu nie polega tylko na tym, że „mamy nagrania”.

Ludzie na wydarzeniu są w innym stanie uwagi niż przy zimnej prośbie o referencję. Widzą innych klientów, słyszą ich historie, czują atmosferę, rozmawiają z ludźmi z branży. W takim kontekście rekomendacje, rozmowy i historie klientów często są bardziej naturalne i mocniejsze niż materiały nagrywane sztucznie po fakcie.

To samo dotyczy brandingu. Baner z przypadkowym hasłem jest dekoracją. Komunikacja oparta na realnych rekomendacjach, historiach klientów i konkretnych zastosowaniach produktu jest dowodem społecznym. Ludzie nie tylko ją widzą. Oni widzą, że inni klienci chcą o tej firmie mówić.

Do tego dochodzi uwaga.

Trzysta osób przez dwa dni to tysiące godzin uwagi właściwych ludzi, skupionej na Twojej marce, Twoim produkcie, Twoich klientach, Twoich partnerach i Twoim sposobie działania. W dobie drogiego marketingu taka uwaga jest jednym z najcenniejszych zasobów, jakie firma może zdobyć.

To nie znaczy, że mamy powiedzieć: „uwaga jest bezcenna” i przestać liczyć. Przeciwnie. Trzeba zapytać: ile kosztowałoby zdobycie podobnej uwagi innymi kanałami? Ile kosztowałoby nagranie podobnych rekomendacji osobno? Ile kosztowałoby zbudowanie podobnego zaufania bez spotkania ludzi na żywo?

Dopiero wtedy miękkie hasła zaczynają zamieniać się w decyzję biznesową.

!!! (1)

Zanim wydasz budżet na event B2B, sprawdź, co ma z niego wynikać.

Pomożemy uporządkować cel, wartość dla sprzedaży i marketingu oraz plan dalszej pracy po wydarzeniu.

6. Event jest drogi. Ale brak eventu też ma koszt

Drugą liczbą, której najczęściej brakuje, jest koszt alternatywy.

Nie pytaj tylko, ile kosztuje event. Zapytaj, ile kosztowałoby dojście do podobnego rezultatu bez niego. Wtedy wartość wieloobszarowa przestaje być miękkim argumentem, a staje się czymś, co można porównać.

Zestaw to wprost:

  • ile kosztowałoby osobne odwiedzenie tych samych klientów w Europie i USA,
  • ile kosztowałby czas zespołu sprzedaży, zarządu i zespołu produktowego rozbity na wiele osobnych spotkań,
  • ile kosztowałoby zebranie podobnego feedbacku od klientów, partnerów i rynku innymi kanałami,
  • ile kosztowałoby wyprodukowanie tych samych materiałów i rekomendacji od zera,
  • ile kosztowałaby reklama, która kupuje podobną uwagę właściwych decydentów,
  • ile kosztuje brak obecności, gdy konkurencja rozmawia z Twoim klientem na miejscu,
  • ile kosztowałaby utrata obecnego klienta,
  • ile kosztowałoby zbudowanie podobnego zaufania bez fizycznego spotkania.

 

W praktyce często okazuje się, że event nie konkuruje tylko z reklamą albo kampanią leadową. Konkuruje z serią osobnych spotkań, podróży, prezentacji, nagrań, follow-upów i prób złapania tej samej uwagi w rozproszonych kanałach. Dopiero gdy policzysz ten koszt, event przestaje wyglądać wyłącznie jak duży wydatek, a zaczyna być jednym z możliwych sposobów skumulowania wielu działań w jednym miejscu i czasie.

Jeden dobrze zaprojektowany event potrafi zastąpić kilka osobnych działań, które normalnie trzeba byłoby kupić, zorganizować i skoordynować oddzielnie: spotkania z klientami, nagrania rekomendacji, materiały sprzedażowe, obecność partnerów, networking i content do dalszej komunikacji.

Ten ostatni punkt bywa najtrudniejszy, ale nie wolno go pomijać. Harvard Business Review przypomina często cytowany w B2B benchmark, że pozyskanie nowego klienta może kosztować od pięciu do dwudziestu pięciu razy więcej niż utrzymanie obecnego. To benchmark, nie prawo dla każdej branży, ale dobrze pokazuje skalę problemu: część zwrotu z eventu to nie tylko nowy przychód. To także koszt, którego unikasz.

Jeśli event okazuje się tańszy i skuteczniejszy niż suma tych alternatyw, masz mocny argument za. Jeśli nie, też dobrze wiedzieć to przed wydaniem pieniędzy.

7. Nie licz tylko kontaktów. Sprawdź, gdzie jeszcze powstaje wartość

Zanim policzysz zwrot, ustal jeden główny cel biznesowy eventu i kilka wartości dodatkowych, które świadomie zaprojektujesz przy okazji.

Event powinien mieć jasny priorytet. Bez niego nikt nie wie, co jest najważniejsze. Ale gdy pracuje tylko na jeden obszar, zwykle nie wykorzystuje pełnego potencjału budżetu.

W praktyce wybierasz jeden cel wiodący, a pozostałe wartości planujesz świadomie jako wsparcie, nie jako przypadkowy bonus:

  • nowe szanse sprzedażowe z firm, na których naprawdę Ci zależy,
  • przyspieszenie aktywnych rozmów,
  • obrona i rozwój obecnych klientów,
  • pokazanie produktu, usługi albo nowego kierunku firmy,
  • feedback od rynku, którego trudno zebrać z ankiety albo kampanii online,
  • materiały, których użyje sprzedaż,
  • partnerzy i sponsorzy obniżający koszt albo wzmacniający wiarygodność,
  • wiarygodność tam, gdzie offline buduje zaufanie,
  • uwaga właściwych ludzi skupiona w jednym czasie i miejscu.


Główny cel decyduje o formacie i o tym, jak rozliczasz event. Wartości dodatkowe podnoszą jego opłacalność, bo ten sam budżet pracuje szerzej. Ważne, żeby były zaprojektowane, a nie przypadkowe.

8. Dopiero potem wybierz formę wydarzenia

Format dobierasz na końcu, pod pracę, którą event ma wykonać.

Inny próg sensu ma wydarzenie dla rynku, który jeszcze nie kupuje. Inny próg ma stoisko na targach. Jeszcze inny spotkanie z klientami, z którymi sprzedaż prowadzi już zaawansowane rozmowy.

W skrócie:

  • event budujący popyt pracuje przed sprzedażą,
  • event przechwytujący popyt pomaga dotrzeć do osób, które są już bliżej decyzji,
  • event przyspieszający sprzedaż przesuwa otwarte rozmowy do przodu,
  • event produktowy pokazuje nową usługę, zmianę albo kierunek firmy,
  • event relacyjny wzmacnia obecnych klientów, partnerów i społeczność wokół marki.


Pełny podział i metryki dla każdego typu rozwijamy w przewodniku o tym, jak wykorzystać eventy B2B do sprzedaży. Tu używamy go tylko jako szybkiego filtra do ustawienia progu, wartości i formatu.

9. Kiedy event jest tylko drogą dekoracją

Event B2B staje się drogą dekoracją wtedy, gdy przed wydaniem budżetu nie umiesz jasno powiedzieć, po co go robisz, jaki wynik uznasz za wystarczający i gdzie poza frekwencją ma powstać wartość.

O opłacalności rzadko decyduje sama skala wydarzenia. Częściej decyduje to, czy przed wydaniem budżetu ktoś jasno nazwał cel, próg sensu i wartość, która ma zostać po evencie.

Najczęstsze sygnały ostrzegawcze:

Sygnał ostrzegawczy Co zrobić zamiast wydawać budżet
Nie masz listy właściwych osób, które chcesz spotkać Ustal firmy priorytetowe i kontakty po stronie klienta, dopiero potem licz koszt
Nie ma planu działania przed eventem Zaprojektuj, co sprzedaż robi przed wydarzeniem, nie tylko w jego trakcie
Sprzedaż nie wie, jaką ma rolę Przypisz role i kolejne kroki, inaczej event zostanie po stronie marketingu
Mierzysz tylko frekwencję Zmień miarę na próg sensu i wartości ustalone wcześniej
Nie ma zaplanowanego follow-upu Ustal właściciela, termin i treść kontaktu po evencie
Event nie ma właściciela biznesowego Wyznacz osobę odpowiedzialną za wynik, nie tylko za produkcję
Ten sam cel da się osiągnąć taniej Wybierz tańszy kanał, jeśli koszt alternatywy jest niższy
Nie wiadomo, co ma zostać po wydarzeniu Ustal, czy event ma zostawić rozmowy, materiały, feedback, relacje, partnerstwa, zmianę percepcji albo konkretny pretekst do dalszego działania
Event nie zostawia po sobie materiałów, rozmów ani relacji Zmień format albo zakres, bo sama obecność nie wystarczy

Najdroższe eventy to nie zawsze te z największym budżetem. Najdroższe są te, które po fakcie trzeba bronić ogólnikami.

„Było dużo ludzi”, „atmosfera była świetna”, „wszyscy byli zadowoleni” to mogą być dobre sygnały, ale same nie wystarczą. Jeśli za nimi nie stoją rozmowy, relacje, materiały, follow-up, partnerstwa albo większe zaufanie do marki, event bywa tylko drogą dekoracją

10. Decyzja: robić, zmniejszyć, zmienić format albo odpuścić

Wynik tej analizy to rzadko samo „tak” albo „nie”. Częściej jest to wybór między czterema drogami:

  • robimy event, bo próg sensu jest jasny, a koszt alternatywy wyższy,
  • zmniejszamy skalę, bo cel jest dobry, ale format za duży,
  • zmieniamy format, bo lepiej zadziała VIP meeting, warsztat, roadshow albo mniejsze spotkanie,
  • odpuszczamy, bo nie umiemy wskazać wartości, która uzasadnia budżet.


W praktyce decyzja często brzmi: mniejsza skala zamiast dużej sali, format VIP zamiast otwartej konferencji, event połączony z nagraniem historii klientów, wciągnięcie sponsorów, krótszy program, węższa grupa docelowa albo przesunięcie budżetu z dekoracji na spotkania i follow-up.

Dopiero gdy nie umiesz ustawić progu sensu ani wskazać wartości, właściwą decyzją jest wstrzymać budżet.

11. Podsumowanie i następny krok

Czy event B2B się opłaca, sprawdzisz przed wydaniem budżetu, nie po nim.

Zanim wydasz budżet na event B2B, sprawdź pięć rzeczy:

  • po co robisz ten event i jaki jest jego główny cel,
  • jaki próg sensu musi zostać spełniony, żeby wydarzenie było warte swojej ceny,
  • co poza głównym celem może jeszcze pracować po evencie,
  • ile kosztowałoby osiągnięcie podobnych efektów innymi kanałami,
  • czy wybrany format jest najlepszym sposobem na osiągnięcie tego celu.


Dopiero po tej analizie podejmujesz decyzję: robimy event, zmniejszamy skalę, zmieniamy format albo odpuszczamy.

Dobry test opłacalności nie zawsze kończy się decyzją „nie robimy”. Często kończy się lepszą decyzją: mniejszy format, inna grupa docelowa, dołożeni sponsorzy albo cel zmieniony z frekwencji na konkretne rozmowy.

Czasem odpowiedzią będzie prosty, wąski format. Czasem większy event, który świadomie pracuje na kilka obszarów naraz. Ważne, żeby była to decyzja przed budżetem, a nie tłumaczenie po fakcie.

I jeszcze jedno: event, który zasila sprzedaż, relacje, brand i treści jednocześnie, prawie nigdy nie da się sprowadzić do jednej liczby. I nie taki jest cel. Cel jest inny: wiedzieć przed wydaniem budżetu, za co dokładnie płacisz, ile ta wartość byłaby warta osobno i czy ten event jest najlepszym sposobem, żeby ją stworzyć.

Jeśli masz event na stole i chcesz sprawdzić jego próg sensu, zanim podpiszesz pierwszą umowę, porozmawiajmy. Sprawdzimy, czy warto iść w ten format, czy lepiej zmniejszyć skalę, zmienić grupę docelową albo wybrać prostsze rozwiązanie.

Najbardziej dopasowanie artykuły:

Masz event, targi
albo konferencję do zaplanowania?

Napisz, co chcesz osiągnąć, a odezwiemy się, żeby umówić bezpłatną rozmowę. Podpowiemy, jaki format ma sens, na co warto przeznaczyć budżet i jak podejść do realizacji bez niepotrzebnego chaosu.

Wolisz napisać bezpośrednio?
kontakt@eventguru.pl

Wypełnij formularz

Contact Form PL